wędkowanie we dwoje

Wędkowanie we dwoje

Najczęściej wędkuję sam, lecz ostatnio co nuż rzadziej. Dlaczego? Bo na ryby jeżdżę coraz dalej, a z każdym kolejnym pokonanym kilometrem rosną koszty i tymi kosztami dzielę się z moimi kompanami. I z tej oto też, drugiej przyczyny, że po prostu lubię mieć do kogo gębę otworzyć. No i tak jest zdecydowanie bezpieczniej.

To wszystko są niezaprzeczalne plusy wędkowania we dwoje, które to wędkowanie stwarza jednak też pewne problemy. Przysporzyć ich nam jednak nie musi, jeśli odpowiednio się przygotujemy.

Wędkowanie we dwoje. – Kierunek na sukces.

Ryby to zwierzęta płochliwe tak, że spłoszyć je może już jeden człowiek jednym nawet nieostrożnym krokiem. Gdy wędkarzy jest nad wodą aż dwóch, szanse na zmarnowanie szansy na złowienie ryby rosną, chyba że…

Te dwa typy prezentujące zapewne odmienne sposoby wędkowania, dla dobra wyprawy ustaliły zawczasu czy idą w dół czy górę rzeki. Razem jednym brzegiem (i obchodzić będą w odpowiedniej odległości obławiane przez kompana miejsca) czy osobno dwoma brzegami wyznaczając takie tempo marszu żeby jeden nazbyt nie wyprzedzał drugiego.

A jeśliby nawet już ten tamtemu lub tamten temu na miejscówkę się niechcąco wp…asował, to nie boją się sobie nawzajem zwrócić kulturalnie (mniej lub bardziej😉) uwagi. To bardzo ważne, a widzę jak niektórzy mają z tym – z przekazaniem tej prostej informacji – problem.

W tych wszystkich sprawach naprawdę nie ma miejsca na kurtuazje. Wędkowanie we dwoje wymaga wyjaśnienia zawczasu z kolega wędkarzem tego, że:

będąc na łowisku razem, na sukces wspólnie pracują – choć odniesie go być może tylko jeden z nich. I albo sobie w tym pomogą, albo to utrudnią. A ja jestem zdania, że życie trzeba sobie ułatwiać.

wędkowanie we dwoje
 
Wędkowanie we dwoje? Lubię to!

I to już koniec tego doprawdy krótkiego artykułu, który nie niesie ze sobą żadnej tajemnej wiedzy lecz moje dla niektórych przesłanie: aby obłowić wszystkie najlepsze miejscówki, nie musisz biegać jak opętany po łowisku, próbując być zawsze o krok przed kolegą.

Poprostu idź na ryby sam!

4 komentarze

  • Jankes

    19 września 2019 at 14:07

    Dawidzie z brzegu jak najbardziej jestem za wędkowaniem w pojedynkę (acz kolwiek ostatnim złamaniu nogi na wyprawie Chial bym mieć wtedy kompana ) bo wiadomo sam podchodzisz do miejscówki i wiesz jak się ustawić, drugi kompan , który raz w czas wybierze się na ryby , potrafi swoimi ruchami zepsuć nam cały wypad . Natomiast na łodzi nie wyobrażam sobie wędkowania w pojedynkę. Jest po prostu nudne …

    Odpowiedz
    • dawid@zwedkowani.pl

      20 września 2019 at 13:30

      Tomku, ta Twoja noga popsuła nam daleko idące tegoroczne plany wędkarskie, które w przyszłym roku musimy nadrobić 🙂 Co do łodzi, masz rację. Ja z łódki łowię mało kiedy, a sam to już wogole. Zawsze to raźniej, a i podebrać komu metrowego szczupca jest – co już miałem okazję przecież zrobić 😉

      Odpowiedz
    • Szpulka

      20 września 2019 at 22:20

      Są sytuacje gdy lepiej z ekipą ale i momenty gdy samotna eskapada będzie bardziej wskazana. Zarówno samotność na rybach jak i dobre towarzystwo mają swoje plusy 😁 ale co do wędkowania że środka pływającego chyba będę tego samego zdania 😉 nigdy nie łowiłam w tych okolicznościach sama. Ciekawy wpis. Lekko się czytało 😉 pozdrawiam.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz