płoć

Płoć – królowa letniego pomostu

Lubię łowić na spławik z pomostu. Zwłaszcza latem. Jest to dla mnie czas relaksu i odskoczni od codziennych problemów. Nie muszę sobie nic udowadniać – szczególnie wędkarsko – i to jest w tym rodzaju wędkowania najfajniejsze. Po prostu jestem nad wodą. Łowię wtedy różne gatunki ryb, ale zdecydowanie najczęściej moją zdobyczą jest ona – płoć – królowa letniego pomostu.

 

Siedzę na kładce. Ptaszki sobie ćwierkają, a słoneczko dopinguje mi z nieba. Ciszę zakłóca – pssst – dźwięk otwieranego pi… (znaczy zimnego napoju orzeźwiającego). Słyszę „plumknięcie” i kolista falka rozchodzi się po tafli wody. – Spławik wylądował w jeziorze. Cyk. – Jest branko. Kołowrotek radośnie terkocze, a rybka ląduje w siatce. Robię łyk napoju. Spławik wraca do wody.

Do tak finezyjnego wędkowania, dokonującego się w iście relaksacyjnym stylu, potrzebny jest równie subtelne podejście. Główna zasada brzmi: łowimy na lekko. Elementy zestawu dobieramy tak aby dawały nam maksimum wygody nad wodą i jak najwięcej frajdy z łowienia. Zasada druga: jeżeli chcemy łowić duże płocie, musimy przygotować sobie łowisko. Bez tego złowimy tylko płotki. Zasada ostatnia: musimy wiedzieć gdzie szukać ryb.

 

Gdzie szukać dużych płoci?

Duże i głębokie jeziora to duże płocie. Ryby mają w nich idealne warunki do życia. Nie znajdziesz ich jednak w głębinach, ale w strefie przybrzeżnej zwanej litoralem, ponieważ tam warunki do osiągania dużych przyrostów są najlepsze. Nie mogą to być jednak miejsca płytkie. Dlatego okolice trzcinowisko to raczej kiepski pomysł.

Głębokość łowiska powinna oscylować w granicach 3-7 m. Najlepsze będą płaskie blaty lub lekkie stoki sąsiadujące z miejscami porośniętymi roślinnością zanurzoną. Łowić należy w miejscach styku obu tych stref i o ile głębokość wody jest odpowiednia, próbować szukać ryb aż do wysokości pomostu.

Często miejsca takie znajdują się w sporej odległości od brzegu, dlatego drewniana kładka jest tak dobrym wyborem przy połowie grubych płoci.

 

Zdecydowanym moim faworytem, jeżeli chodzi o sposób połowu, jest metoda spławikowa.

Spławik.

Płoć potrafi od razu wciągnąć go pod wodę. Lubi też podenerwować wędkarzy skubiąc sobie przynętę. Abyś zauważył delikatnie brania, spławik powinien mieć wyporność maksymalnie kilku gram i kształt wrzecionowaty. Dobrze sprawdzają się wagglery. Warto jednak mieć przy sobie także coś większego na wypadek, gdyby jezioro pokryło się dużymi falami – wtedy brania na „pióro” bywają niewidoczne.

Spławik mocujemy na stałe, za pomocą dwóch stoperów, umieszczonych na żyłce po obu jego stronach. Dzięki temu możemy (jeżeli np. zajdzie potrzeba zarzucić dalej) zwiększyć lotność zestawu (przesuwam dolny stoper maksymalnie do dołu). Jest on wtedy zamocowany przelotowo.

spławik żyłka haczyk

Splawik typu waggler od firmy Expert zamontowany przelotowo. Zamiast dolnego krętlika jest ołów. Druga śrucina zaciśnięta na przyponie, gdyż kładę zestaw na dnie. Tak też można.

Żyłka, hak, śruciny.

Żyłka główna grubości 0,16 i przypon 0,14 o długość mniej więcej 40 cm,  to rozwiązanie bezpieczne dla ryby (żyłki takiej raczej nawet największa płoć nie urwie, więc nie zostawimy w jej pysku haczyka) i komfortowe dla wędkarza (wytrzymałość jest wystarczająca).

Obciążenie mocujemy w dwóch punktach. Pierwszą śrucinę stanowiącą 70% obciążenia montujemy tuż pod spławikiem, drugą w okolicach krętlika (dzięki temu zestaw jest mniej narażony na splątanie gdyż pierwszy do wody wpada spławik, a dopiero potem cała reszta).

Wielkość haczyków uzależniamy od przynęty, na którą łowimy. Jeżeli na kukurydzę, to stosujemy haki z szerokim kolankiem, rozmiar dobieramy do wielkości ziarna. Osobiście używam zazwyczaj 10 lub 12. Gdy łowimy na białe lub czerwone robaki, zejść możemy nawet do 16.

Wędka.

Wielu wędkarzy z powodzeniem używa bata, ale ten nie sprawdzi się w przypadku, gdy łowić będziemy w sporej odległości od pomostu (strefa litoralu sięga bowiem nieraz dość daleko w głąb jeziora). Dlatego proponuję postawić na tradycyjne wędzisko.

Jego długość uzależniamy od odległości na jakiej będziemy wędkować, a także od masy zestawu jaki zastosujemy. Uniwersalnym wyborem będzie wędka o długości 4-5 m i ciężarze wyrzutowy 20-30 g. Co do akcji to wybierz taką, która da Ci frajdę z łowienia nawet małych płotek. Szczytowa, paraboliczna? – to już kwestia Twoich upodobań. Odradzam jedynie inwestować w kije toporne, „pałowate”, gdyż wtedy zniknie cała frajda z łowienia.

Kołowrotek.

Nic tak nie irytuje nad wodą jak plącząca się żyłka. No może oprócz hałaśliwych wczasowiczów. Zakładam jednak, że na swoją przygodę ze spławikiem i pomostem wybierzesz (tak jak robię to ja) miejsce od nich stroniące. Ciche łowisko to dobrze wybrane łowisko.

Zaś kołowrotek jest dobry, gdy nie plącze żyłki. Ważne jest, dla naszej wygody, aby młynek dobrze ją nawijał. Cienkie linki potrafią zaplatać się na wszelkie możliwe, a nieraz niemożliwe sposoby. Nie bez znaczenia jest też fakt, że łowimy na dużych jeziorach. Hulające po nich wiatry tylko potęgują problem supłów na żyłce.

Łowimy bardzo lekko i raczej nie zdarzy się nam zarzucać zestawem dalej niż 20 m, dlatego kołowrotek ze szpulą wielkości 3000 będzie w sam raz. Rodzaj hamulca nie gra wielkiej roli, gdyż – nie oszukujmy się – płoć to nie lin czy leszcz, które potrafią zrobić dalekie odjazdy. Mimo to musi być odpowiednio ustawiony, tak na wszelki wypadek.

kołowrotek wędka

Wędka Mikado Hirameki Match i kołowrotek Mikado Golden Bay.

Dodatkowy sprzęt.

Krzesełko dla wygody, podpórki na wędki, podbierak (czasem pomosty są na tyle wysokie, że nie damy rady podebrać ryby ręką, a uniesienie większej płoci na wędce grozi jej złamaniem).

 

Płoć? Nęcić? Przecież tego całe jezioro pełne! – słyszę to często.

A ja Wam mówię: róbcie to! Nęcenie płoci to nie przymus – to przyjemność. Płoci bowiem nie płoszą wrzucane do wody zestawy czy kule zanętowe – nęćmy je więc, na kilka dni przed planowaną “główną” zasiadką, łącząc to z wędkowaniem. Po 3-4 takich sesjach będziemy mieli grube sztuki w łowisku. Jeżeli jednak nie posiadamy tego luksusu i nie możemy poświęcić aż tyle czasu,  uczyńmy to w sposób tradycyjny. Wsiądźmy w samochód, uklepmy kilka kulek, wrzućmy je do wody i wróćmy do domu.

Płocie nęcą nieliczni i dlatego ryby 30 + dość rzadko są w siatkach widywane.

płotki w siatce

Fajne płocie nęcone przez kilka dni w trakcie wędkowania.

Płoć jest jedynym gatunkiem, który wabię sklepową zanętą.  Dodatkiem jest kukurydza. Czasem ją gotuję, czasem używam tej z puszki. Czemu? Bo i tak nigdy nie udaje mi się wyselekcjonować dużych sztuk. Zawsze biorą i małe i duże. Konia z rzędem temu, kto to uczyni.

Co do zapachów, to mi sprawdza się piernik. Dobra też jest truskawka czy uniwersalna zanęta firmy Traper.

nęcenie

Zanęta o zapachu piernika firmy StarFish i kukurydza z puszki. Płoć – królowa letniego pomostu lubi to!

Czas by płoć – królowa letniego pomostu – zawitała na haczyku.

Na dwie czy jedną wędkę?

Oto jest pytanie. I o ile łatwa jest na nie odpowiedź gdy zaczynamy zasiadkę – rozkładamy dwie wędki – o tyle w trakcie wędkowania liczba używanych wędzisk może ulec zmianie. Gdy ryby nie biorą, albo biorą na tyle spokojnie, że nadążam z ich wyciąganiem, stosuję dwa zestawy. Gdy jednak zaczyna się szał żerowania i „brakuje mi rąk”, jedną składam. Często na jeden zestaw łowiłem więcej ryb niż kolega, który używał dwóch.

Dwie wędki to jednak większa szansa na branie – zawsze. Jedna to większa skuteczność zacięć – podczas intensywnego żerowania. Szybkie ręce wskazane.

Przynęta.

Łowienie zaczynamy od wyboru przynęty. Płocie żywią się zarówno pokarmem zwierzęcym jak i roślinnym. Dla mnie jednak przynętą numer jeden na lato jest kukurydza z puszki. Złapałem na nią zdecydowanie najwięcej dużych ryb. Miejsce drugie zajmują, wijąc się i skręcając ze złości, czerwone robaki. Miejsca trzeciego brak.

Kukurydzę czasem podrasowuję obtaczając ją w zanęcie.

Zawsze jednak warto na początku wędkowania spróbować kilku przynęt. Robaka założyć na jeden zestaw, a kukurydzę na drugi.

Czy nęcić w trakcie łowienia?

Nęcić – nie. Donęcać – tak.

Nigdy nie nęcę na początku zasiadki. Płoć, jeżeli weszła wcześniej w łowisko, będzie się go przez kilka dni trzymała. Donęcam dopiero, gdy pół godziny wędkowania nie przynosi efektów. Wrzucam wówczas dwie skromne kule zanętowe z dodatkiem kukurydzy do wody. Brak efektów? Dorzucam po tym samym czasie dwie kolejne. I tak dalej.

Gdy ryby żerują donęcam w jeszcze mniejszym stopniu.

Jaki grunt i odległość od brzegu – tfu! – pomostu.

Z moich obserwacji wynika, że duże płocie bytują w miejscach głębokich na przynajmniej 3m.  Dodatkowo lubią one mieć nad sobą trochę wody – dwa metry to minimum. Najefektywniej jest więc wędkować na gruncie ustawionym nie mniej niż dwa metry, a dochodzącym aż do głębokości dna. Analogicznie: gdy łowisko ma 7 m, łowimy na gruncie od 2m do 7m – z położeniem przynęty na dnie włącznie.

Zatem do obłowienia mamy nieraz pokaźnej wielkości obszar. Głębokość 3 m to niekiedy okolice pomostu, a 7 m to niejednokrotnie 20 metrów od brzegu. Dwie wędki przyspieszą etap poszukiwania odpowiedniego miejsca i głębokości, ale i tak musimy posłużyć się metodą prób i błędów.

Na szczęście, dla nas – miłośników pomostowych zasiadek – płocie nie są przywiązane ani do dna, ani do toni. Potrafią jednocześnie zagryzać położonego na gruncie robaka jak i kolebiącą się w wodzie kukurydzę. Metr w jedną czy drugą stronę nie robi wielkiej różnicy. Warto jednak sprawdzić “co w jakiej warstwie wody piszczy”.

Kiedy najlepiej bierze płoć?

Ano bierze często – bywa, że przez cały dzień, ale z przerwami. Gdy odpowiednio zanęcimy miejscówkę, ryba w niej będzie i od czasu do czasu coś sobie podje. Dlatego, jeżeli chodzi o ten konkretnie gatunek, tak wielkiego wpływu na intensywność jego żerowania nie ma pogoda.

Mam jednak kilka wniosków wynikających z doświadczenia w połowie płoci.

Zarywajmy ciepłe noce by być na łowisku z samego rana. W te chłodniejsze pośpijmy dłużej, żeby mieć siłę na wędkowanie trwające od godzin południowych aż do wieczornych.  Mamy pewną informację, że zdrowo powieje? Przygotujmy się na całodzienną zasiadkę – pofalowana powierzchnia jeziora to prognostyk dobrych brań. A gwałtowne zmiany pogodowe? – jak w przypadku większości gatunków ryb, nie rokują zbyt dobrze.

Ja jednak jeżdżę na płocie niezależnie od tego. Są wszędobylskie, liczne i, trywializując, pazerne na żarcie. Wiem, że te cholery mogą wziąć przy najmniej sprzyjających warunkach.

A gdy już płoć weźmie…

Nie, o tym nie będę pisał, bo to przecież proste: kołowrotek radośnie terkocze, a kolejna rybka ląduje w siatce.

duża płoć

Teraz wszystko w Twoich rękach!

A więc miłej zabawy! Baw się, bo łowienie płoci to prawdziwa frajda. Niech ptaszki ćwierkają wesoło, a słonko przyświeca Ci z nieba. Otwórz sobie pi… tfu!… napój gazowany i niech moc… tfu! tfu! … niech rybki będą z Tobą!