wiadomości wędkarski

“Magia wakacyjnego pomostu” – recenzja artykułu z portalu: “Wiadomości wędkarskie”

Na portalu wiadomosciwedkarskie.com.pl pojawił się artykuł zatytułowany: „Magia wakacyjnego pomostu”.   Wziąłem go „na oko” zaraz po ukończeniu zbliżonego tematycznie wpisu, który niebawem pojawi się na moim blogu. Byłem bardzo ciekawy jaką perspektywę autor maluje przed wędkarzem, który przed sobą ma jezioro, a pod nogami nieheblowane dechy. Taką jak ja czy inną?

 

Od razu zaznaczam – nie będę starał się wykazać wyższości moich tez nad tezami autora ww. artykułu. Krytyki własnego tekstu też nie będę pisał – zachęcam do tego innych. Zrecenzować artykuł o „Magii wakacyjnego pomostu” po prostu mi się zachciało. A że nie z całą jego treścią mogę się zgodzić, to już prawo moje – recenzenta.

Skoro nie zgadzam się z nie wszystkim, to z czymś się jednak zgadzam. Naprawdę wiele mi się tu podoba!

Mocną stroną tekstu  jest zawarta w nim wiedza praktyczna, przekazana prosto, ale nie prostacko, czyli nie w sposób jaki chłop tłumaczy krowie na rowie, że czas spadać z łąki do obory (weźnie jaką wędkie i pódzie tamunajo!). Nie, nie, nie. Tej wiedzy jest sporo w tekście Pana Pawła Oglęckiego. I wykłada ją tak, jak się powinno wędkarzowi – niekoniecznie doświadczonemu –  a więc po kolei, etap po etapie (no dobra, gdzieś tam chyba jeden z ważnych etapów umknął autorowi, ale o tym później).

W założeniu autora, czytelnik powinien dowiedzieć się z artykułu sporo o łowieniu na bata z pomostu, na łowisku nieznanym (później napiszę czego według mnie się czytelnik dowie). Wędkarz spędzający wczasy nad jakimś jeziorem – takie jest tło opowieści.

Kanonada praktycznych informacji!

Autor podaje parametry sprzętu potrzebnego do wędkowania. Dokładnie opisuje w jaki sposób założyć obciążenie, aby spławik pracował prawidłowo. Dalej – opowiada jak nęcić i kiedy wędkować. Proponuje dodanie atraktora do zanęty, gdyż na przełowionych łowiskach taki szczegół może dać nam przewagę (bardzo słuszna uwaga).

Zamieszcza też bardzo fajną grafikę, która pokazuje jak na pomoście rozłożyć cały swój wędkarski majdan, aby „miało to ręce i nogi”. Przyznam, że mi w szczególności właśnie ona przypadła do gustu, bo czasami ni rąk ni nóg na mojej kładce nie uświadczam.

Jeszcze dalej – podpowiada w jakich porach dnia i przy jakiej pogodzie ryby, na które się nastawiamy, żerują. I mówi, że polujemy na ryby małe, takie jak: „płoć, krąp, wzdręga, okoń, niewielki leszcz i ukleja”, bo nie znamy łowiska.

I tu następuję „tfuuyyyyy” (to dźwięk zaciętej płyty winylowej jakby ktoś nie wiedział), a ja cofam się do początku tekstu i sobie myślę: no to gadamy o łowieniu ryb na nieznanym akwenie czy łowieniu na bata po prostu? Nieznany akwen to taki, w którym nie wiemy co się ukrywa. Po co więc nastawiać się na skarłowaciałe podleszczaki pływające przy brzegu?

Autor stawia tezę, z którą się zgodzić nie mogę. Nie, nie, nie. No sorry. Nie!

Co zrobi wędkarz, który stoi na dechach spróchniałej kładki i patrzy na nieznane jezioro? Nie wiem jak Wy, ale ja wcale nie pomyślałbym sobie: „Eee tu są tylko małe rybki. Rozłożę bacik i połowię z brzegu”. Ja bym, kurna, takie myśli w głowie tworzył, że ho ho. Leszcze po dwa kilo, karpie po dziesięć. Płocie po 35 cm! A niech tam! – szczupaki o łbach wielkości kołpaków od malucha, biorące na ciasto o smaku waniliowym.

Autor zaś nam mówi: nie znasz łowiska, więc połowisz dziś patelniaki. Wskazuje na bat, bo najlepiej się nim te patelniaczki łowi. I na zanętę sypką z dodatkiem pinki.

Niewiara w możliwości łowiska to jedno, ale robienie wszystkiego, żeby nie złapać dużych ryb –  to już co innego.

„Po wędzisko z przelotkami i kołowrotkiem sięgamy wyjątkowo, gdy mamy naprawdę spore szanse na zacięcie okazowej ryby (albo tylko na takie się nastawiamy)”.

Tylko skąd mamy wiedzieć czy szansę mamy, skoro łowiska nie znamy w ogóle? Myślę, że gdybyśmy poświęcili godzinkę lub dwie, aby przejść się jego brzegami, popatrzeć w wodę, poszukać miejscówki, moglibyśmy co nieco o naszych szansach się dowiedzieć. Jeżeli stwierdziłbym, że ryba siedzi w pobliżu kładki – bingo! – rozkładam bacik. Może jednak zauważyłbym coś innego i dostosował metodę.

A są jeszcze fora internetowe czy mapy batymetryczne i takie tam. XXI się kłania.

Tego jednak – etapu poszukiwania miejscówki –  autor w tekście nie zawarł.

Na akwen, którego nie znam, nigdy nie zabrałbym samego bata. Bacikiem nie rzucisz tak daleko jak tradycyjnym wędziskiem. Wędka z kołowrotkiem daje dużo większy wachlarz możliwości sięgnięcia po różne gatunki ryb. Trzeba tylko w odpowiednie miejsce rzucić, ale sorry – na pewno nie zrobimy tego batem.

To tak jakbym „za młodego” chodził do sadu sąsiada na szaber jabłek bez kija – ubitki były spoko, ale bez przesady. Najlepsze rarytasy rosły zawsze na czubku drzewa!

Szczerze?

To nawet gdybym na takim wakacyjnym wyjeździe nie miał ze sobą zanęty, nie wiedział „co, gdzie i jak” na łowisku, to mimo wszystko próbowałbym tych metod, które dałyby mi największe szanse powodzenia. Nie zaś ograniczał się do 5 metrów kija z podobnej długości uwiązanym do niego sznurkiem.

Bat to dobre rozwiązanie w momencie kiedy wiesz co kryje łowisko i że to „coś” jest blisko, ale nie wtedy gdy nie wiesz co w trawie… to znaczy wodzie, piszczy.

Autor albo poszedł na skróty, albo się pomylił.

Albo spłycił temat wędkowania z pomostu i sprowadził go do łowienia na bata, albo chciał napisać o wędkowaniu za jego pomocą, ale wykreował do tego złą otoczkę. Stawiam na tę drugą opcję.

Wiadomości wędkarskie to czasopismo kultowe, piszą w nim doświadczeni wędkarze i choć nie znam autora artykułu, w 99% jestem pewien, że zna się On na łowieniu lepiej ode mnie. Tym razem strzelił chyba jednak gafę: dobrą akcję osadził w złym miejscu.

Jak łowić na bata?

Gdyby tak brzmiał tytuł artykułu, tej recenzji by nie było, albo miałaby formę peanu nad wartością merytoryczną tekstu. I nie mówię, że bat to zły wybór – o nie! Bacik to taka różdżka, która odpowiednio użyta rzeczywiście dodaje magii letniemu pomostowi.

 

A już za tydzień dowiecie się jakie ja widzę szanse w wędkowaniu z poziomu niepoheblowanych dech!

Dodaj komentarz